Home
FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Rejestracja
Zaloguj
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Deidre Właściciel Stajni
|
Wysłany:
Wto 23:27, 10 Sie 2010 |
|
|
Dołączył: 21 Gru 2009
Posty: 676 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Dzisiejszego wieczora, już po karmieniu, siedziałam na ławce przed stajnią totalnie nie wiedząc, co z sobą począć. Omiotłam wzrokiem teren stajni, uśmiechając się pod nosem. Byłam szczęśliwa, że wszystko to jest moje, i że sprawy dobrze się układają. Stajnia jest nowoczesna, estetyczna, całkiem popularna. Pensjonariuszy nie brakuje, konie nie chorują, cud miód i orzeszki. Nic tylko się cieszyć.
Przeciągnęłam się zadowolona, czując w sobie jakąś niespożytą energię. Świerszcze cykały jak opętane wszędzie wokół. A ja, zamiast popaść w melancholię i wlepić się w gwiazdy, wpadłam na jak zwykle genialny pomysł.
Żwawo podniosłam zadek z ławki i raźnym krokiem weszłam do stajni. Zapaliłam światło w siodlarni i złapałam sprzęt Zenyatty z zapałem, na jaki stać tylko Dei.
Wypadłam na korytarz, weszłam do stajni i spojrzałam na konie przepraszająco.
-Zaraz gaszę, przepraszam państwa -Rozwiesiłam sobie wszystko i zwróciłam w stronę boksu folblutki.
-Ale Ciebie zabieram ze sobą, wyścig zobowiązuje -oświadczyłam oczywistym tonem i wyprowadziłam kobyłę na korytarz. Zen była wyraźnie zdezorientowana sytuacją. Patrzyła na mnie z góry tymi swoimi czarnymi oczętami, stojąc w progu.-No, zaufaj mi mała -uśmiechnęłam się i pociągnęłam za kantar, zachęcając ją do ruchu. Smoczyca ruszyła za mną z ociąganiem.
Ustawiłam ją w korytarzu i podpięłam uwiązy do kantara, po czym szybko zaczęłam czyścić Potwora. Kiedy była już lśniąca i osiodłana, nabazgrałam szybko kartkę o treści :"Nie, nikt mnie nie porwał. Jestem na treningu" i przylepiłam do jej boksu na wypadek, gdyby Maks tu zajrzał. Następnie chwyciłam wodze młodej, wyszłam z nią na zewnątrz i przy pomocy ogrodzenia od okólnika jakoś wskoczyłam jej na grzbiet.
Młoda klacz czujnie strzygła uszami, wbijając wzrok w ciemność.
Przez chwilę zwątpiłam w genialność mojego pomysłu, jednak szybko wzięłam się w garść i dodałam łydki folblutce. Zen wystrzeliła nerwowym stępem, caplując co jakiś czas.
Wysiadywałam to spokojnie, nie wymagałam opanowania od młodej klaczy samotnie idącej w noc. Starałam się po prostu zachować spokój, żeby jeszcze bardziej jej nie niepokoić. Pogładziłam ją po szyi, aby dodać otuchy Mondacie i spojrzałam w stronę toru. Tam na szczęście jest światło.
Po 10 minutach nerwowego dreptania i odskoków od jakże przerażających krzaków dotarłyśmy na tor.
Butem włączyłam jakoś światło, po czym wkroczyłyśmy na tor. Zen widząc otwartą przestrzeń postawiła uszy na sztorc i przysiadła na zadzie, kiedy w porę powstrzymałam ją od zagalopowania. Rzuciła lekko łbem i zatańczyła w miejscu, walcząc z wodzą. Po chwili dała za wygraną i czując luz w pysku, zniżyła go odrobinę. Wypchnęłam ją do kłusa po wolcie Pilnując łydkami wygięcia i żeby mi przypadkiem nie wystrzeliła na prostą. Kobyła strzygła uszami i parskała, ciągle trochę spięta. Ta ciemność ją niepokoiła.
Po ok 10 minutach kręcenia różnych figur i wygięć, poczułam, jak odpuszcza w grzbiecie i lepiej podstawia tył.
Pochwaliłam młodą, zatrzymałam i zagalopowałam z miejsca. Gniada wystrzeliła jak z procy, nadziewając się na wędzidło. Przytrzymałam ją do zakrętu, po czym zmiana nogi i odpuściłam jej w pysku na prostej.
W tym momencie Zenyatta dała czadu. Wyciągała szkity przed siebie, bijąc ziemię kopytami jak opętana. Parskała od czasu do czasu, patrząc w koniec toru ze skulonymi uszami. Nie chciałam, żeby się szybko zmęczyła, tak więc zwolniłam ją do kentru. Zen mocno podstawiała nogi pod kłodę, widziałam jak potężne mięśnie pracują pod skórą klaczy.
Śmigałam sobie zadowolona w wyścigowym siodełku, rozkoszując prędkością i skupiając na koniu pode mną. Klacz niestrudzenie z każdą fulą pokonywała kolejne metry, rozbryzgując kopytami ziemię na torze.
Wjechałyśmy w kolejny zakręt, zmiana nogi i wychodzimy na finałową prostą. Posłałam klacz mocno, pomimo, że czułam, iż przyśpiesza. Chciałam wyciągnąć z niej jak najwięcej. Jeszcze 200 metrów..100... Zen pofrunęła jak na skrzydłach i dopadła celownika ze skulonymi uszami.
-Doobra smoczyca, dobra -pogładziłam ją po szyi, nie zwalniałam jednak. Chciałam zobaczyć, po jakim czasie sama się zatrzyma.
Jakieś trzy czwarte koła potem Zenyatta sama przeszła do kłusa, zamiatając ogonem i zniżając łeb. Zwolniłam ją do stępa i pogładziłam po mokrej szyi.-To było coś, mała -uśmiechnęłam się, kierując ją w stronę wyjścia z toru. Kiedy wyszłyśmy znów w ciemność, poczułam, że coś jest nie tak. Było to jednak o sekundę za późno. Zen spłoszyła się czegoś panicznie, stając nagle dęba i odskakując w bok. Nie byłam na to przygotowana, i odbyłam swój pierwszy lot z wysokiego na 178 cm grzbietu klaczy. Gruchnęłam o ziemię ciężko, aż trochę mnie zatkało.
Złapałam rozpaczliwie powietrze, i, kiedy już doszłam do siebie, zebrałam się z ziemi. Klacz krążyła zdenerwowana gdzieś w okolicy najbliższej latarni oświetlającej drogę. Podniosłam się, czując tępy ból w krzyżu.
-Ugh.. Chodź tu Zen, chodź ..-podlazłam do niej powoli, nie patrząc jej w oczy. Na szczęście nie uciekała i zdołałam złapać za jej wodze. Nie byłam już w stanie na nią wsiąść, tak więc w ręce doprowadziłam klacz do karuzeli. Tam wprowadziłam ją, rozsiodłałam i ustawiłam stęp na 20 minut. W tym czasie odniosłam sprzęt, umyłam wędzidło i przebrałam się.
Potem przyszłam patrzeć na kobyłkę.
Kiedy maszyna się wyłączyła, zabrałam Zen do stajni i wpuściłam do boksu. Dałam jej cukierka, odgarnęłam grzywkę z oczu i dałam cmoka w chrapy. Klacz skuliła uszy na stojącą obok Wiekierę po czym odwróciła się i dossała do poidła. Uśmiechnęłam się pomimo bolącego krzyża i zamknęłam boks powoli. -Dobra, dobra, już wam nie świecę po gałach -dostrzegłam skulone uszy niektórych obecnych i pośpiesznie wyszłam ze stajni, gasząc światło. Potem, masując sobie obity zadek, wdrapałam się do mieszkania.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Deidre dnia Wto 16:48, 19 Paź 2010, w całości zmieniany 4 razy |
|
 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|
|