Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
Kupno + przyjazd

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> ARCHIWUM / Haberia / Treningi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cuxa
Pensjonariusz
PostWysłany: Nie 12:44, 08 Maj 2011 Powrót do góry


Dołączył: 08 Maj 2011

Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska

Po padnięciu Hebe popadłam w dziwną dla siebie melancholię, rutynę. Mój dzień przebiegał od jednego kubka kawy do następnego, między kolejnymi zajęciami.
Pewnego dnia jednak przyjaciele z podekscytowaniem stwierdzili, że zabierają mnie na weekend na wycieczkę. Za cholerę nie chcieli powiedzieć o co chodzi, co mnie trochę drażniło, choć... Wprawdzie było mi obojętne.
Pojechaliśmy do Czech. Przejeżdżając granicę, wypiłam ostatni łyk kawy, więc po kolejnych 20 minutach nużącej podróży wpadłam w sen.
Obudzili mnie swoimi nerwowymi szeptami. Otworzyłam z lekkim poirytowaniem oczy.
Stanęli przed jakąś starą oborą rodem z serialu Smallville. Śmierdziało tu odchodami kur, gęsiami i... końskim potem.
Niemalże wyciągnęli mnie z auta, mimo że sami zdawali się delikatnie wątpić w to, co tutaj aktualnie robią. Nikogo nie było na przodzie posesji, więc udaliśmy się za budynek. Tam rozciągały się... pola kukurydzy, a na prawo, tuż przy oborze, był wygrodzony malutki okólnik, w którym gnieździły się 4 konie. 3 były cięższego typu, a gdzieś wśród nich szalał mały, cholernie zaklejony i zabłocony źrebaczek, który wydawał się być całkiem zadowolony z takiego stanu rzeczy. Najwyraźniej lubił się paprać w błotku jak świnka.
Bo te konie miały tam takie ŚWIŃSKIE bagienko. Gruda murowana.
Już miałam się obracać na pięcie i oświadczyć im, że zaczekam w samochodzie, ale... Źrebak właśnie wyskoczył do góry, robiąc baranka, lądując poślizgnął się, nogi mu się rozjechały i... niemalże podpierając się na głowie, utrzymał równowagę.
Znajomi odchrząknęli.
-Wiesz, bo myśmy na internecie znaleźli, że, mmm...-spojrzeli po sobie.-Nie chcesz bliżej obejrzeć tego źrebaka? Bo, wiesz, już od...-wymienili porozumiewawcze spojrzenia.-...roku, po tym wypadku, cóż...
Zaczęłam coraz mocniej marszczyć brwi.
-Och, diabli to!-rzachnął się jeden z nich, łapiąc mnie za ramię i ciagnąc w stronę konia.-Nie przypomina ci nic?
Spojrzałam lekko zszokowana, z głupim wyrazem twarzy na niego, by potem przenieść wzrok na odsada.
Był to mały, bardzo niespokojny i mocno kombinujący konik... o długich, suchych nóżkach, lekko wychudzony najwyraźniej zarobaczony, choć wyraźnie urodziwy i...
-To córka Hebe.-dodał cicho, czekając na moją reakcję.
Przez chwilę stałam w osłupieniu.
Potem zaczęłam się drzeć, jak mogli mi nie powiedzieć... wcześniej, jaki drań mógł tak zaniedbać konia i czemu, DO CHOLERY, nie wzięliśmy przyczepki?!

W ciągu 2 godzin skołowaliśmy przyczepkę, zdołałam wybrać pieniądze z banku, wykłócić się o konia, grążąc TOZ-em i następnie... Podjąć mozolną próbę załadowania konia do przyczepki, który po prostu zaparł się jak osioł, przysiadając niemalże na zadzie i nie miał nawet zamiaru się ruszyć choćby o cal!

5 godzin później
Po drodze załatwiłam wolne miejsce w WSR Deandrei.
Przyjechaliśmy już mocno po zmierzchu. Koń, podekscytowany nową sytuacją, nowym miejscem, ciągle rozglądał się, caplował, zrywał się do przodu, by potem znowu przystanąć, nasłuchiwać. Rżała przeokropnie, grzebała tymi swoimi małymi kopytkami w ziemi.
Przekraczając próg stajni, koń stanął dęba, by potem wyrzucić z krzyża, zerwał się z uwiązu i przeleciał przez całą stajnię z uniesionym ogonem i "latanym" kłusem.

30 minut później

Złapaliśmy mokrego konia przy torze crossowym, po buntach zapakowaliśmy w derkę.

20 minut później

Koń wparował do biegalni, początkowo bojąc się podejść do swojej towarzyszki. Na każdą próbę nawiązania kontaktu reagowała odwracaniem się zadem, próbą kopania lub gryzienia.

Z ulgą odetchnęliśmy. Osuwając się po ścianie, każde z nas usiadło na korytarzu, by odpocząc choć chwilę.

godzinę później

Koń "tapla się" automatycznym poidle, dalej nie dając do siebie dostępu jej sąsiadce.

20 minut

Cisza przed burzą.

10 minut później, po sprawdzeniu.

Koń leży w mokrej ściółce i wygląda, jakby spał. Wikipedia niucha nową przybyszkę. Koń nie reaguje.

20 minut później

Koń faktycznie śpi.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> ARCHIWUM / Haberia / Treningi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare