Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
Cross - wytrzymałość

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> ARCHIWUM / Apokalipsa / Treningi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Skrzydlata
Pensjonariusz
PostWysłany: Pon 23:57, 15 Lip 2013 Powrót do góry


Dołączył: 27 Cze 2010

Posty: 152
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Po raz kolejny wpadłam do stajni, aby potrenować trochę z Poką. Klaczce przyda się trochę ruchu, wypadało by się przygotować do jakiś zawodów. Na dzisiaj zaplanowałam trochę terenu, na którym to klaczka miałaby popracować nad wytrzymałością.
Weszłam do boksu Poki i zostałam mile zaskoczona jej przyjemnym charakterem. Była zupełnie milusia i bez problemu dała mi się wyczyścić oraz osiodłać. Poklepałam ją zupełnie zbita z tropu i wyszłyśmy przed stajnię. Bez problemu wdrapałam się na siodło i ruszyłam spokojnym stępem, w którym jeszcze podpięłam popręg.
Stępowałyśmy coraz bardziej energicznie, ciągle do przodu, przy czym delikatnie ją rozluźniałam, wypychając na wędzidło. Poka wiedziała o co mi chodzi i wykonała polecenie bardzo szybko.
Po dłuższym, zupełnie nudnawym stępie ruszyłyśmy kłusem. Wiedziałam, że to będzie długi i ciekawy kłus – Poka, chociaż miała fajny humorek, szła wybitnie szybko, albo może nie szybko, tylko energicznie. Tak, to dużo lepsze określenie. Jej energia objawiała się również w zamaszystym machaniu ogonem i co jakiś czas podrzucaniu głową. Starałam się tego ostatniego unikać, wiem, jak źle wpływa to na ogólne zachowanie konia, jednak przy najmniejszej „mocniejszej łydce” prowokującej do opuszczenia łba, klacz próbowała galopować i podskakiwać w momencie, kiedy ją przytrzymywałam. Ogólnie byłą taka „niewyżyta”.
Po tym bardzo męczącym mnie kłusie (uff, dobrze, że wzięłam rękawiczki) przeszłyśmy na chwilę do stępa, żeby klacz odetchnęła. Spokojnie szła sobie z wyciągniętą szyją do ziemi.
W ten oto sposób odpoczęłyśmy chwilę obydwie i znowu ruszyłyśmy szybkim kłusem. Klacz znowu energicznie ciągnęła do przodu, ruszała się jak jakiś cholerny, napalony rajdowiec.
Gdy stwierdziłam, że jesteśmy na drodze długo prostej lub z niewielkimi zakrętami, puściłam Pokę w galop. Ruszyła jak cokolwiek poparzona do przodu, przy czym bryknęła kilka razy wywijając z grzbietu. Tak, udało mi się utrzymać. Nie, nie znajdowałam się już w siodle, tylko przed nim. Na szczęście udało mi się utrzymać nogi w strzemionach i tym samym wróciłam na odpowiednią pozycję.
Lekko się skuliłam na grzbiecie szalonej kobyły i gnałyśmy tak przez pewien czas, dopóki jej się nie znudziło. Wtedy to ja pognałam ją łydką. Wytrzymałościówka, to wytrzymałościówka! Ma galopować.
Przez pewien czas ją poganiałam minimalnie, żeby szła równym tempem, jednak i moje siły były już na wyczerpaniu. Przeszłyśmy więc do kłusa i przez dłuższy czas na luzie szłyśmy w tym chodzie. Poka bardzo przyjemnie wyciągała przed siebie nóżki.
Po długim, bardzo długim kłusie przeszłyśmy do stępa i w lekkim stępie doczłapałyśmy do stajni. Tam szybciutko rozsiodłałam klacz i poleciałam dalej walczyć ze światem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> ARCHIWUM / Apokalipsa / Treningi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare