Home
FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Rejestracja
Zaloguj
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
naut Pensjonariusz
|
Wysłany:
Pią 19:19, 03 Cze 2011 |
|
|
Dołączył: 04 Kwi 2011
Posty: 213 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Weszłam do stajni i pogłaskałam siwą Celine Dion. Wyraźnie nie miała ochoty z rana wychodzić z boksu i jeszcze chodzić pod siodłem. Ale później pojeździmy- powiedziałam do niej i poklepałam po szyi. Później w kolejności była Etnies. Stałam w jej boksie przez chwilę i zaplotłam jednego warkoczyka. Nareszcie przeszłam do małej srokatki. Stała w kącie boksu oblepiona trawą pomieszaną z błotem. Weszłam i założyłam kantar. Klaczka ożywiła się i wyszła ze mną na podwórze. Zaraz jednak zatrzymała się, ponieważ z domu wyleciały dwa małe szczeniaki- Lerta Pixel i Raszka. Lerta na przodzie oczywiście. Szybko przywiązałam kucowatą do koniowiązu i wzięłam dwa małe szczeniaki na ręce. Wsadziłam je do domu, gdzie była Kana, wiec się nimi zajęła. Ja wróciłam do Promyka.Stała i cierpliwie czekała na mnie. Czyszczenie zajęło mi sporo czasu. Najpierw usunęłam zaklejkę z brzucha. Później wzięłam chusteczkę nawilżoną i przetarłam chrabu i pysk. Następnie twardą szczotką wydłubałam błotnistą trawę i wyczyściłam całość. Kiedy była gotowa, wzięłam kopystkę i podniosłam kopyto. Miała zaklejone trawą i błotem. To było teraz wiadome na 100%. Była na pastwisku. Kopyta było wyczyścić najtrudniej. Wreszcie chwyciłam mocno kopyto i usunęłam brud. Gdy całe błoto usunęłam, zobaczyłam, że tkwi tam ostry kamień, który z łatwością mógł zranić jej kopyto. Naszczęście jeszcze nie zdążył jej boleć, ponieważ dopiero przy czyszczeniu coś takiego się stało. Szybko uporałam się z kamieniem innymi kopytami. Wreszcie poszłam po wycięty czaprak, siodło i ogłowie. Na początku klaczka nie chciała przyjąć wędzidła, ale później wszystko było ok. Wzięłam do ręki wodze i ku zdziwieniu klaczy zaprowadziłam na krytą halę, zapaliłam światło, zamknęłam drzwi i dopiero wsiadłam. Zaczęłam od rozgrzewki między crossowymi przeszkodami. Klacz znała je znakomicie, ponieważ ćwiczyłyśmy już na nich kiedyś. Jednak dodałam nową przeszkodę. Była to kłoda z wodą. Sunshine obojętnie przejechała obok nowej przeszkody i była już przy tym rozstępowana. Później trochę kłusa, znowu stępa i galop. Zrobiłyśmy koło i zakłusowałyśmy. Potem znów galop i przeszkody crossowe. świetnie!- pochwaliłam kucyka i zwolniłam.Skoro już mamy przeszkody i jesteśmy w pełni rozgrzane, to włączę muzykę : ) Zsiadłam przywiązałam ją do poręczy i poszłam włączyć muzykę. Nie za głośno, ale w sam raz. Sunshine ku mojemu zdziwieniu ani się nie bała ani nie próbowała uciekać. Tylko stała grzecznie i czekała na moje dalsze polecenia. Wsiadłam na nią i dałam łydki, żeby zagalopowała. Skakałyśmy jeszcze raz. Ładnie,ładnie- pochwaliłam ją. Teraz galop na luźniejszej wodzy, żeby rozgalopować. Kłus na luźniejszej, stęp na luźniejszej. No!- poklepałam ją i zsiadłam. Odprowadziłam do koniowiązu i rozsiodłałam. Rozkiełznanie też poszło gładko i już po chwili, klacz biegała po pastwisku.
Post został pochwalony 0 razy |
|
 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|
|