Home
FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Rejestracja
Zaloguj
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Deidre Właściciel Stajni
|
Wysłany:
Wto 0:32, 05 Sty 2010 |
|
|
Dołączył: 21 Gru 2009
Posty: 676 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Dzisiejszego popołudnia szłam sprowadzić konie z padoków na czyszczenie i treningi. Na początek poszedł nasz nowy mieszkaniec, Lesoto. Przywołałam rosłego kasztana, podpięłam mu uwiąz i zaprowadziłam do stajni, pomrukując pod nosem i gładząc go po szyi uspokajająco. Trochę się zaniepokoił że zostawia 'swoje' klacze na zewnątrz, upomniałam go jednak głosem i napięłam lekko uwiąz, skłaniając do dalszego ruchu. Przypięłam go w korytarzu zadem do wejścia na dwa uwiązy i wyczyściłam szybko, acz dokładnie. Sprawdziłam nogi i kopyta, obejrzałam czy nie ma urazów. Nie dostrzegłam niczego niepokojącego, wręczyłam mu więc smakołyk i odczepiłam od uwiązów.
Wpuściłam ogiera do jego boksu i zmieniłam mu derkę.
Poszłam po panienki. Cinnamonka truchtała sobie wzdłuż ogrodzenia z niewiadomych powodów z rozdętymi chrapami, a trochę dalej Bastka wydobywała spod śniegu niedobitki trawy. Nagle i ona z niezwykłym jak na jej wiek wigorem zerwała się i ruszyły razem z Ciną galopem wzdłuż ogrodzenia.
-No nieee dalej się poleźć nie dało? -jęknęłam i przelazłam przez ogrodzenie. Zagwizdałam charakterystycznie, pragnąc zainteresować klacze. Bez rezultatu. Ponowiłam, idąc w ich stronę i wzdychając głośno. Było lodowato ._. Z moich ust wydobywały się kłęby pary. Dostrzegłam Cinnę i szybko uciekłam wzrokiem, widząc, że i ona mnie obserwuje. Zrobiłam zagarniający ruch ciałem, pragnąc aby przyszła do mnie. Trochę poczekałam, ale Join Up działał. Po chwili przyszła do mnie Cinna, wiedziona połączeniem, a za nią Bastylia.
Podrapałam obie po czołach i złapałam za kantarki. Udałyśmy się w stronę stajni. Tam wśród podekscytowanych rżeń wymienionych z ogierem usytuowałam klaczki na swoich miejscach. Wyczyściłam obie w boksach, żeby ogier ich nie zaczepiał. Nie znałam jeszcze zachowań Lesoto i nie chciałam niepotrzebnego zamieszania w stajni xd
Skończywszy pucować Bastę udałam się do siodlarni. Zabrałam stamtąd sprzęt Ciny i podążyłam do jej boksu. Klaczka powitała mnie cichym parsknięciem, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Powiesiłam sprzęt i weszłam do boksu Cynamonowej. Oczywiście brak kontaktu wzrokowego, ale i bez pasywnej postawy klacz podeszła do mnie ciekawsko i trąciła chrapami moje ramię. Pogładziłam ją po czole i zaczęłam ubierać w sprzęt. Po chwili byłyśmy gotowe. Wtuliłam się w zimowe futerko klaczy na szyi, odetchnęłam głęboko.
-Moja. <3 -mruknęłam i po chwili wyprowadziłam ją na korytarz. Klaczuch był ożywiony, patrzył czujnie przez otwarte drzwi na ośnieżone podwórze. Wyszłyśmy przed stajnie, chuchając parą. Wsiadłam i usiadłam lekko w siodle. Łydeczka i jedziemy. Cinnka niechętnie oddaliła się od stajni pełnej koni, jednak udało nam się dojść do porozumienia. Poprawiłam rękawiczki i zaczęłam coś tam nucić. Dojechałyśmy do tylnej bramy i ruszyłyśmy ścieżką w stronę lasu i jeziora. Lady szła żwawo, z czujnie postawionymi uszami. Trzymałam wodze na lekkim kontakcie, gotowa na rewolucje raczej nieuniknione przy samotnych terenach. Klacz zdawała się zafascynowana otaczającym ją śniegiem, machała swobodnie ogonem.
Śnieg skrzypiał pod jej kopytami. Ja również zajęłam się podziwianiem widoków.
Podciągnęłam popręg, poprawiłam się w siodle i dałam delikatny sygnał do przyśpieszenia chodu. Klacz bez zbędnego ociągania ruszyła wygodnym, szybkim kłusem. Nabrałam delikatnie wodze na kontakt i anglezowałam lekko, poklepałam klacz po szyi. Przemierzałyśmy sobie ścieżkę, rozsypując leżący pod kopytami śnieg z impetem na boki. CDN
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Deidre dnia Pon 14:50, 11 Sty 2010, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|
|