Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
Następne dni nauki z jeźdźcem.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> Wiecznie Zielone Pastwiska / Autumn Gold [*] / Treningi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
oollaa12
Pensjonariusz
PostWysłany: Pon 12:14, 26 Mar 2012 Powrót do góry


Dołączył: 29 Sty 2012

Posty: 66
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Radom

Dzień 2
Dzisiaj punkt godz. 9 byłam w stajni. Ku mojemu zdziwieniu Skrzydlak już był w stajni i głaskał Złotą. - Cześć Skrzydło. - rzuciłam i pobiegłam do siodlarni, bo szczotki i sprzęt Jesiennej. Po chwili weszła Sara i pomogła zabrać mi sprzęt. - Co tak wcześnie? - zapytałam z uśmiechem. - Nie mogłam spać, przez ból tyłka!!! - wykrzyczał Skrzydlak. - To nie moja wina, noo.. - odparłam. Zostawiłyśmy sprzęt i weszłam do boksu Złotego miśka. Klacz skierowała uszy w moją stronę. Dałam jej cuksa, założyłam kantar, przypięłam uwiąz i wyprowadziłam młodą z boksu. Razem ze Skrzydlakiem zaczęłyśmy czyścić Autumn. Po kilku chwilach klacz była czysta. Już miałam ją ubierać, gdy pomyślałam, że dobrze zrobi jej masaż odprężający. - To ja zaniosę sprzęt na round pen. - powiedział Skrzydlak, wziął sprzęt i zaniósł na lonżownik. - Dołączymy do Ciebie! - krzyknęłam za nią. Gdy klacz rozluźniła mięśnie zaczęłyśmy wolnym krokiem iść na round pen. Gdy byłyśmy na roun penie Skrzydło chciało ubierać młodą, ale ja powiedziałam, że najpierw zrobimy Join Up - coś nowego dla Jesiennej. Skrzydło wycofało się za ogrodzenie, a ja odpięłam od klaczy lonże. Na początku Złota spojrzała na mnie i stała bezruchu, lecz gdy ja roztapirzyłam ręce i rzuciłam lonżą w stronę jej zadu zaczęła galopować w koło nerwowo spoglądając na mnie. Po kilkunastu minutach były oznaki chęci, czyli ucho skierowane w moim kierunku, nisko zawieszona głowa i rzucie w pysku. - No dobrze... - pomyślałam i odwróciłam się od Złotej z głową opuszczoną. Młoda klacz zatrzymała się i spojrzała na mnie. - No dalej, dalej... - myślałam gorączkowo. Klacz podeszła do mnie i zaczęła wąchać moje ramie. Odwróciłam się i poklepałam klacz. - Dobry koń. Dobra Skrzydlaku. Siodłamy. - dodałam. Gdy klacz była już gotowa Skrzydło chciało, abym to ja wsiadła. - Ale powiedziałaś, że ty dziś wsiądziesz! - wykrzyczało Skrzydło. - ale liczyłam, że do końca na niej pojeździsz. :> Po kilku chwilach Skrzydło siedziało zgrabnie na Jesiennej, która wcale nie zwracała uwagi. - Dobrze, bobrze , to ja polece po długie liny. Very Happy - rzuciłam w biegu do Skrzydła. - A wy sobie tu stępujcie! - dodałam. Po chwili byłam z powrotem. - Zrobimy kilka zakrętów i cofań, a później puszczę was same.
Klacz bardzo dobrze reagowała na pomoce, więc po wykonanych zadaniach puściłam ich same. - No więc teraz spróbuj z nią skręcać.
Klacz posłusznie wykonywała polecenia z pomocą Skrzydlatej, która dawała jej delikatne znaki. - Dobra zakłusujcie i to samo! - powiedziałam. Sara pobladła trochę, ale wykonała zadanie. - Okeej, do stępaa. - powiedziałam, głosem trenera. :p - Za chwile sobie zagalopujecie, ale na lonży, bo młoda może zacząć kombinować. Tylko Skrzydlak półsiadem, żeby jej nie klepać. - dodałam. - O nie, nie moja droga. Na galop się nie pisałam. Miałam tylko wsiąść! Very Happy - powiedziało Skrzydło. - Ale, no, ale, ale!
- Żadnego ale! Ty wsiadasz.
Po kilku chwilach siedziałam na grzbiecie Złotej. W duchu cieszyłam się jak dziecko. - Dobra Skrzydliś weź nas na lonże. :> - powiedziałam. - Nie jestem żadne Skrzydliś!
Po chwili byłyśmy na lonży. Dałam znaki Złotej by przeszła do kłusa. Był miękki i wspaniale się go wysiadywało. Potem mocniejszy znak i galop. Tak jak myślałam Złota zaczęła kręcić nerwowo głową, lecz ja pochyliłam się i zaczęłam uspokajająco szeptać do jej ucha. Klacz uspokoiła się i galopowała równym krokiem.
W drugą stronę to samo, lecz teraz wysiadywanym. Było okej, więc stępowałyśmy ćwicząc przy tym różne ósemki, wolty i tym podobne. Na koniec trochę cofania i zeskakujemy. Poszłyśmy do stajni i rozebrałyśmy Złotą.

Dzień 3

Dziś przyszedł czas na trening z innym koniem. Zadzwoniłam więc do Skrzydlaka czy nie przyjedzie i nie pojeździ z Sonatą. - Na którą? - zapytała Sara. - Na teraz. - odpowiedziałam. - Ale, ale ja dopiero wstałam. - odparła. - Żadnego ale! - i na tym rozmowa się skończyła. Na godzinę 9 byłam w stajni. Kilka minut po mnie przyjechał Skrzydlak z Sonią i całym ekwipunkiem. Na szczęście klacz nie była jeszcze wyczyszczona więc razem mogłyśmy poczyścić nasze konie i pogadać. Kilkanaście minut później Sonata była już wyczyszczona, a ja dopiero zaczynałam walkę z zaklejkami. Skrzydło wstawiło Sonię do wolnego boksu i przyszło mi pomóc. We dwie szybko "wygrałyśmy bitwę" z zaklejkami. Skrzydło poszło po Sonię, a ja zaczęłam siodłać Autumn. Po chwili razem z końmi byłyśmy na hali. Złota zaczęła od razu rżeć i kręcić się, ale gdy zorientowała się, że Sonia nie zwraca uwagi na jej popisy przestała. Skrzydło sprawnie wskoczyła na Sonatę, a ja podążyłam do stołeczka i równie szybko wsiadłam na Złotą. Klacz chciała od razu dogonić Sonatę, która była na drugim końcu hali, ale przytrzymałam ją i nie pozwoliłam lecieć jak głupiej. Po kilku minutach stania w miejscu klacz uspokoiła się i ruszyłyśmy stępem. Następnie był kłus, więc ustawiłam się za Sonatą i Skrzydłem i zaczęłyśmy kłusować. Klacz była grzeczna, ale kirka razy wjeżdżała w zad Sonacie. Dobrze, że nie dostała kopniaka.
Potem przyszedł czas na galop, który najmniej ćwiczyłyśmy. Najpierw zagalopowała Sonata. Ja poczekałam aż będzie ok. 10 długości przed nami i dałam znak Złotej, aby zagalopowała. Najpierw w półsiadzie. Klacz galopowała ochoczo, grzecznie i od czasu do czasu machała ogonkiem. Następnie razem z Sarą rozstępowałyśmy konie, poszłyśmy do stajni i rozsiodłałyśmy nasze championy. Laughing

Dzień 4
Dziś trenowałyśmy już same. Poszłam więc na pastwisko po Złotą. Gdy wracałam zobaczyłam podjeżdżający samochód Skrzydlaka. - Hej! A co ty tu robisz? - zapytałam z uśmiechem. - Przyjechałam zobaczyć jak pracujecie. - odpowiedziało Skrzydło. Przywiązałam klacz na dworze i poszłam po szczotki i sprzęt. Skrzydło pomogło wyczyścić mi Złotą, więc poszło szybko. Z ubraną już Złotą poszłyśmy na hale. - Skrzydło poustawiasz mi drągi? - zapytałam. - Okej.
Stępowałyśmy na luźnej wodzy. Po kilku chwilach zmieniłyśmy kierunek i zakłusowałyśmy. Zrobiłam kilka wolt. Przejechałam dwa kółka kłusem i zaczęłam nakierowywać Jesienną na drągi. Kilka kroków przed nimi zrobiłam półsiad by nie wybić Złotej z rytmu na drągach. Klacz przeszła je wysoko podnosząc nogi. Następnie w drugą stronę. Klacz równie dobrze przeszła drągi. - Nie będziemy dzisiaj galopować. - powiedziałam. Zaczęłyśmy więc stępować. Potem poszłyśmy do stajni. Rozsiodłałam konia, schłodziłam jej nogi i puściłam perlinkę na pastwisko.


Dzień 5:
Tego dnia powtarzałyśmy z Autumn cały materiał. Robiłyśmy różne ćwiczenia, jazdę przez drągi itp. Perlinka była bardzo grzeczna i wszystko pamiętała.

Następne dni:
Przez resztę dni Złota uczyła się poprawnie trzymać głowę, cofać się, robić ósemki, drągi w galopach i wiele innych. Cały "proces" trwał 25 dni. Przez ten czas zasięgałam rad guru: Deika, Gniadoszki, Sayca, Skrzydlatej, Joanne, Kany, oranżady, Arryi, Karuchny i wielu innych, aby mój koń był bardzo dobry. Wiele osób pomagało mi nawet i dawało różne ćwiczenia np. na rozciąganie. Bardzo im za to dziękuję! Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez oollaa12 dnia Pon 12:20, 26 Mar 2012, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.deandrei.fora.pl Strona Główna -> Wiecznie Zielone Pastwiska / Autumn Gold [*] / Treningi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare